Zacznijmy kulturalnie. W filmie „Poranek Kojota” jest scena uroczystego bankietu, podczas którego senator (Leon Niemczyk) popisuje się literacką wrażliwością:
– Kiedy mówię „Polska”, mam przed oczami pszeniczny kłos wyrosły na tej ziemi, znajome boćki, co przycupnęły na przyjaznej mazurskiej chacie, widzę bursztynowy świerzop tańczący wśród fal burzanów… – mówi z namaszczeniem.
– Co to, k.., jest „świerzop”? – syczy „Prezes” Stefan (Tadeusz Huk).
Jak widać, senator miał jakieś skojarzenia z „Panem Tadeuszem” („Gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała / Gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała”). Natomiast Stefan, mimo swej inteligencji, wykazał braki w oczytaniu. A przecież dzieło Mickiewicza jest epopeją przyjemną w czytaniu, nie wolną od błyskotliwej satyry.
Bezpieczeństwo jest zdrowe
Oczywiście clou toruńskiego kongresu są debaty. Dr Jacek Janiszewski, twórca i organizator Welconomy, tradycyjnie zadbał o nasączenie ich wybitnymi ekspertami. Dość wspomnieć, że uczestnikami będą znany w globalnej skali prof. Henryk Skarżyński, twórca Światowego Centrum Słuchu, oraz jego syn, również już cieszący się międzynarodowym autorytetem, prof. Piotr Henryk Skarżyński, także z ośrodka w Kajetanach, do którego zjeżdżają pacjenci z całego świata.
Co mają jednak wybitni eksperci ze świata medycyny do bezpieczeństwa? Otóż mają. „Bezpieczeństwo zdrowotne jest fundamentem stabilnego państwa, a w dzisiejszym świecie zyskuje ono zupełnie nowy wymiar. Podczas XXXIII edycji Welconomy chcemy podkreślić, że sprawne zdrowie komunikacyjne to nie tylko kwestia komfortu, ale kluczowy element bezpieczeństwa społecznego – bez możliwości swobodnego porozumiewania się trudno mówić o świadomym uczestnictwie w życiu publicznym czy odporności na dezinformację” – mówił niedawno prof. Piotr H. Skarżyński. Czyli bezpieczeństwo nie jest tylko kwestią armii i branży zbrojeniowej – dotyczy holistycznie wszystkich dziedzin życia.
Dlaczego marines czytają science fiction?
Ale co ma wspólnego literatura z bezpieczeństwem? Otóż ma bardzo dużo. Czytelnictwo jest niczym broń przygotowująca umysły do orientacji w świecie pełnym konfliktów i właśnie dezinformacji. Nie bez powodu w United States Marine Corps istnieje silna tradycja czytania książek, w tym literatury pięknej. Marines mają do dyspozycji tzw. Commandant’s Reading List (Listę lektur Komendanta).
Poznawanie literatury historycznej, pamiętników wojennych, analiz dotyczących wprzęgnięcia do sztuki wojny AI czy literatury pięknej nie jest formalnym obowiązkiem. Jednak w praktyce w wielu jednostkach dowódcy wymagają znajomości wybranych książek, organizują dyskusje, eseje lub sprawdziany. Ma to rozwijać zdolność rozumienia ludzi i konfliktów, uczyć podejmowania decyzji moralnych oraz budować wyobraźnię strategiczną i empatię dowódczą.
„Na Zachodzie bez zmian” (Erich Maria Remarque) czy „Szkarłatne godło odwagi” (Stephen Crane) są tylko przykładami książek, nad którymi pochylają się żołnierze. Do bardziej znanych zalecanych lektur trafiła też powieść science fiction „Gra Endera” autorstwa Orsona Scotta Carda, bo dowództwo uznało, że dotyczy taktyki, myślenia strategicznego, znajdowania nietypowych rozwiązań, psychologii dowodzenia, izolacji dowódców i moralnych konsekwencji podejmowanych decyzji.
Warto dodać, że w polskich uczelniach wojskowych co prawda nie ma odpowiednika listy lektur typu Commandant’s Reading List. Dominują lektury ściśle dotyczące wojskowości, chociaż wykładowcy podobno często zalecają też „Na Zachodzie bez zmian” albo „Szkarłatne godło odwagi”, no i oczywiście polską literaturę, np. wojenne wspomnienia.
„Czytam Polskie książki” – jak tak piszesz, to nie czytasz
Jeśli czytelnictwo traktować jak broń dla umysłów, to jest ona u nas bardzo potrzebna. Pomińmy statystyki dotyczące jego poziomu. Wystarczy wejść na platformy społecznościowe, na których aż roi się od przykładów podstawowych błędów w pisowni czy braku umiejętności czytania ze zrozumieniem. Tym bardziej więc należy docenić strefę kultury na Welconomy, która otrzymała nazwę WelKultura. Kto chce poznać całą agendę spotkań WelKultury czy w ogóle toruńskiego kongresu, ten może wejść na stronę Welconomy w zakładkę „Program”.
Ścieżka kultury i jej kamienie milowe
Podajmy tu tylko przykłady z tematycznej ścieżki WelKultury, która będzie szczególnie obecna w poniedziałek, czyli 23 grudnia. Wędrówkę tą ścieżką zapoczątkuje debata panelowa „Literatura w dobie transformacji globalnego porządku”, moderowana przez Krystynę Woźniak-Trzosek – dziennikarkę, pisarkę i eseistkę, autorkę książki „Anioły uprzywilejowanego świata”, oraz Adama Marszałka, prezesa „Wydawnictwa Adam Marszałek”. W debacie wezmą udział m.in. prof. Henryk Skarżyński i Jan Król, ekonomista, poseł czterech kadencji i były wicemarszałek Sejmu.
Ten ostatni będzie miał też drugiego dnia Welconomy spotkanie autorskie poświęcone książce „Byłem Karpatczykiem”, opisującej losy jego ojca, Edmunda Króla. W spotkaniu weźmie też oczywiście udział Marzena Woronow, autorka książki.
Kolejne kamienie milowe na ścieżce WelKultury to m.in. spotkanie z Jackiem Komudą, zawodowym pisarzem i historykiem specjalizującym się w dziejach Rzeczypospolitej Szlacheckiej, autorem książki „Upadek. Jak straciliśmy I Rzeczpospolitą” (prowadzącą spotkanie będzie aktorka Aleksandra Ciejek).
Idźmy dalej: Michał Gołkowski – pisarz fantastyki, science fiction i powieści historycznych, autor felietonów oraz esejów, autor książki „Russkij Mir”. Prowadzący: Hubert Biskupski, zastępca naczelnego „Super Express” i szef oraz twórca superbiz.pl.
Kolejny kamień milowy, czyli kolejne autorskie spotkanie: Rafał Ziemkiewicz – dziennikarz, publicysta, pisarz oraz komentator polityczno-ekonomiczny, autor książek „Jakie piękne samobójstwo” oraz „Elektorat Łyknie Wszystko” (napisaną wraz z Pawłem Lisickim, redaktorem naczelnym „Do Rzeczy” i pisarzem). Prowadzącym będzie Tomasz Pietryga, redaktor naczelny „Dziennika Gazety Prawnej”, uznany specjalista w sprawach dotyczących prawa.
Następnie na tematycznej ścieżce spotkamy Wiktora Świetlika – dziennikarza prasowego i telewizyjnego oraz autora książek, w tym „Znaleźć i zniszczyć”, rozmowy z polskim ochotnikiem walczącym na ukraińskim froncie. Prowadzącym będzie Artur Niewrzędowski, znany ekspert i uczestnik rynku PR.
Metą pierwszego dnia WelKultury będzie debata autorów Fabryki Słów pt. „Anatomia upadku: Historyczne przestrogi a współczesne zagrożenia dla bytu Rzeczypospolitej”. Pod kierownictwem Huberta Biskupskiego rozmawiać będą Rafał Ziemkiewicz, Jacek Komuda i Michał Gołkowski.
Literatura jest też produkcją słów
Welconomy jest przesiąknięte tematyką biznesową w sprzęgnięciu z kwestiami społecznymi, bo obie sfery zlewają się niemal w jedność. Lecz kultura, w tym działalność wydawnicza, również należą do tego świata. I są wydawnictwa, które to rozumieją, takie jak Fabryka Słów, która od 2001 roku stawia na wydawanie pozycji służących rozrywce, ale zawsze ambitnych. Wydawnictwo publikuje książki autorów już uznanych, jak i obiecujących debiutantów, do czego trzeba odwagi i biznesowego instynktu.
Wydaje się, że bezpieczniej – o ile w ogóle ktoś chce wejść na rynek wydawniczy – zainwestować pieniądze w książki typu Harlequin. Lecz po pierwsze, to poczucie bezpieczeństwa może być złudzeniem. A po drugie i ważniejsze: „Jeśli chcesz latać z orłami, nie pływaj z kaczkami!” (T. Harv Eker, biznesmen i mówca motywacyjny).
Czy jesteś Homo sapiens?
W internetowej przestrzeni można znaleźć uliczną sondę, w której zadawano przechodniom pytanie, co zrobić z dzieckiem Homo sapiens. Ludzie w różnym wieku odpowiadali, że cóż, mimo tej choroby trzeba takie dziecko urodzić i wychować, pogodzić się z tym smutnym dopustem. Można przypuszczać, że twórcy sondy wybrali do filmiku właśnie takie odpowiedzi, pomijając rozumne. Ale i tak jest dość przygnębiające, że są osoby deklarujące gotowość opieki nad dzieckiem z Homo sapiens.
Są zresztą też inne sondy uliczne, podczas których padają trudne pytania. Choćby – gdzie na konturach Europy można zaznaczyć Francję (odpowiedź: To nie ta mapa) albo jakie są trzy starożytne cywilizacje (Dinozaury). Dowodów na brak fundamentalnej wiedzy potrafią dostarczać też politycy.
Czytajmy więc jak najwięcej literatury, wychodząc poza obręb ogłupiających (dosłownie, co naukowo stwierdzono) TikToków i podobnych platform społecznościowych. I doceniajmy, że są wydarzenia, których organizatorzy znają wagę bycia Homo sapiens nie tylko z nazwy.
Źródło: salon24.pl










